Archiwum dla: Październik, 2014

Rozdział 4 – Sen

przez , 05.paź.2014, w Bez kategorii

 -Następnego dnia, rano-

Leżę na łące pełnej kwiatów. Podnoszę się i widzę postacie. Po mojej prawej stoi moja ciocia, a obok niej Alex, oboje są ubrani na biało, a wokół nich rośnie pełno kwiatów, więcej niż w okuł mnie. Po lewej stoją moi rodzice cali ubrani na  czarno, a wokół nich wszystko jest uschnięte. Wszyscy mnie wołali żebym do nich przyszła. Ja zaczęłam stawiać kroki w stronę moich rodziców, bo chciałam ich jeszcze raz przytulić. Gdy tylko stanęłam na uschniętej ziemi, poczułam niewyobrażalny ból rozchodzący się po moim całym ciele, ale nie zważałam na to tylko szłam dalej. Z każdym krokiem moi rodzice zmieniali się coraz bardziej w jakieś demony. Chciałam się wycofać, pójść w stronę cioci i Alexa, ale nie mogłam, nogi same mnie niosły. W końcu zatrzymałam  się przed nimi to nie byli moi rodzice tylko jakieś straszne demony, jeden z nich złapał mnie za ramiona, czymś co przypominało ręce, zaczęłam się wyrywać i krzyczeć.

- Puść mnie. – ale oni nic sobie z tego nie robili.

- Obudź się Lily! Obudź się! – zaczął to cicho powtarzać. Poczułam że ziemia się zapada i w tym samym momencie zarwała się pod nami ziemia.

Obudziłem się w swoim pokoju, na łóżku, zawinięta w kołdrę i cała mokra od potu. Obok mnie siedzi mama Alexa z współczuciem w oczach patrzy na mnie. Pogłaskała mnie czule po głowie i mówi.

- Spokojnie Lily, to tylko zły sen. Nie ma się czego bać.- uśmiechnęła się ciepło do mnie.

- Która godzina? – pytam.

- Jest 7:14. – kobieta się zamyśliła. – Za chwilą będzie śniadanie. Idź się przebrać i przyjdź do nas.

- Dobrze. – pokiwałam głową i zaczęłam się wyplątywać z pościeli, nim mi się to udało kobieta już wyszła.

Szybko założyłam na siebie czyste ciuchy i uczesałam się. Po wyjściu z łazienki zgarnęłam jeszcze po drodze komórkę i wyszłam z pokoju. Po dotarciu do kuchni  stwierdziłam, że wszyscy już są.

-Dzień dobry. – powiedziałam. Alex i jego mama spojrzeli na mnie z uśmiechami na twarzy.

- Dzień dobry Lily. – powiedziała pani Andrea.

- Część. – powiedział Alex.

Usiadłam na krześle obok Alexa i spojrzałam na stół. Oniemiałam. Na ładnie przystrojonym stole stały talerze z rogalikami, bułeczkami, naleśnikami, pieczywem i bóg wie jeszcze z czym, oprócz tego na stole stały dzbanki z kawą, herbatą, syropem do naleśników, kakao i różnymi sokami. Nalałam sobie do szklanki soku pomarańczowego, a na talerz nałożyłam kilka naleśników, które polałam syropem.

-Smacznego. – powiedziałam do Alexa i pani Williams.

- Nawzajem. – odpowiedzieli jednocześnie.

Szybko zjadłam to co miałam na talerzu i grzecznie podziękowałam za posiłek. Po śniadaniu pani Andrea przyniosła nam torby z lunchem. Ja i Alex szybko wzięliśmy plecaki z pokoi i zapakowaliśmy lunch do nich. Założyliśmy jeszcze buty i cienkie kurtki i wyszliśmy na zewnątrz, by poczekać na nasz transport.

Po kilku minutach podjechał po nas szofer tym samym autem, którym przywiózł mnie tutaj i zawiózł nas do szkoły. 

 

Przepraszam za to że tak długo nie pisałam, ale nie miałam pomysłu na kolejny rozdział, a po za tym byłam zajęta naukę i moim pierwszym blogiem, na który aktualnie mam dużo pomysłów. Jeszcze raz przepraszam i postaram się szybciej dodawać kolejne rozdziały.

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...

    Archiwum

    Wpisy, chronologicznie...