Rozdział 2 – Alex

przez , 18.sie.2014, w Bez kategorii

- Następnego dnia-

Stoję przed szkołą, ubrana w czarną spódniczkę, białą koszulę i na nogi założyłam fioletowe podkolanówki i czarne długie konwersy, a włosy związałam w kucyk, oczywiście zostawiłam rozpuszczoną grzywkę, którą mam zawsze noszę na lewą stronę, przypięłam do niej tylko spinkę w moim ulubionym kolorze, czyli fioletowym. Stoję tam z pełną moich ciuchów i rzeczy fioletową walizką w czarną kratkę i czekam na samochód, który miał zawieść mnie w miejsce w którym będę musiała spędzić następne 8 lat. Pożegnałam się już z Jessi i nauczycielami, jedynie moja ciocia nie przyszła mnie pożegnać. Ciekawe czemu nie przyszła. Zaczęłam się zastanawiać i nie zauważyłam czarnego samochodu wyglądem przypominającego mniejszą limuzynę  z przyciemnianymi szybami, w ostatniej chwili cofnęłam się na schody, bo by mi ten dureń nogę rozjechał. Pisnęłam tylko cicho, ale po chwili się uspokoiłam. Z samochodu wysiadł chłopiec w moim wieku. Ma on krótko przystrzyżone blond włosy, piękne błękitne oczy przysłaniał wachlarz długich lekko zawiniętych do góry jasnych rzęs. Chłopak ma wysportowaną budowę ciała i jasną karnację, ubrany jest w długie jasno niebieski jeansy i białą koszulę. Na oko ma tyle lat co ja.

- Część! Jestem Alexander, ale mów mi Alex. – wyciągnął dłoń w moją stronę, po chwili wahania uścisnęłam ją.

- Ja jestem Lily. – uśmiechnęłam się, chłopak po chwili odwzajemnił uśmiech.

- Richardzie! – zawołał chłopak. Z  samochodu wysiadł kierowca i podszedł do nas.

- Tak Alexandrze? – zapytał mężczyzna.

- Mógł byś zapakować walizki Lily do samochodu. – mężczyzna pokiwał tylko głową i wziął moją walizkę.

- Chodź! – powiedział tylko Alex, złapał mnie za rękę i pociągnął mnie w stronę samochodu. Wsiedliśmy do środka, zaczęłam się rozglądać po jego wnętrzu. Fotele pokryte czarną jak smoła tapicerką,  wszystko w środku było czarne od uchwytów na kubki i mały stolik, po siedzenia, ściany i podłogi. Usiadłam obok Alexa, który bacznie mi się przyglądał.

***

Patrzę przez okno jak czarny samochód z moją przyjaciółką odjeżdża. odwróciłam się w stronę pani dyrektor z uśmiechem i mówię.

- Słodka będzie z nich parka. – uśmiechnęłam się.

- Jessica nie przesadzaj to dopiero dzieci i nic nie wiadomo. – odpowiedział z powagą dyrektorka.

- Co prawda, to prawda. – zamyśliłam się. – Mam jedno pytanie.

- Pytaj. – dyrektorka nie patrzyła na mnie tylko na stratę papierów, które ma na biurku.

- Dlaczego pani nie poszła pożegnać się z Lily jak inni? – zapytałam i uniosłam jedną brew do góry.

- Bo to by było strasznie trudne, a po za tym nie wyjechała na zawsze, przecież wróci za kilka lat.

- No tak. – odpowiedziałam speszona.

- Jessie  jeśli to wszystko to może wyjdziesz z mojego gabinetu, bo mi przeszkadzasz. Jeśli nie zauważyłaś mam masę roboty do zrobienia. – powiedziała zimnym głosem pani dyrektor. Posłusznie wyszłam z gabinetu, zamknęłam drzwi, ale nie poszłam dalej, tylko stanęłam pod ścianą i zaczęłam się wsłuchiwać co mówi dyrektorka.

- Ach. – westchnęła. – Moja mała Lily tak szybko rośnie  i jej moc przybiera na sile. Nim się  spostrzegę będzie ona piękną młodą kobietą i najpotężniejszą czarownicą, aż trudno w to uwierzy. – znowu westchnęła.

Coś tam jeszcze powiedziała, ale ja już zaczęłam się po cichu oddalać. Szłam w stronę wyjścia ze szkoły. Na dworze panował chłód, co się dziwić skoro jest wieczór. Wiatr powiewał moją bluzką jak chciał,  a ja szłam do miejsca w którym pierwszy raz spotkałam Lily. Gdy już tam doszłam usiadłam na ławeczce i zaczęłam rozmyślać, o tym że trudno będzie mi bez niej przez te osiem lat, o tym jak mnie rozweselała i jak sobie dokuczałyśmy.


Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...

    Archiwum

    Wpisy, chronologicznie...