Ogłoszenie!

przez , 17.kwi.2017, w Bez kategorii

Przenoszę opowiadanie na wattpada! Szukajcie mnie pod nikiem @Risa_Maiko!

Zostaw komentarz więcej...

Ogłoszenie!

przez , 02.sty.2015, w Bez kategorii

Przepraszam. :-( Zapomniałam w październiku ogłosić jedną ważną wiadomość! Zawieszam tego bloga do czasu skończenia mojego pierwszego bloga o Darach Anioła na http://clary-i-jace-inna-historia.blog.pl Zapraszam do tego bloga. Będe miała ja nim nie długo 10 tys. wejść. Strasznie się ciesze :-) Wiem pisze bzdury nie na temat, ale podsumuwując chodzi mi o to że ten blog jest ZAWIESZONY! Na czas nie określny. (Głównie chodzi o to że nie mam czasu pomysłów i wyobraźni wystarczalnej na dwa blogi jednocześnie. Na początku myślałam że dam rade, ale teraz mam mnóstwo nauki i testów, więc czasu starcza mi tylko na jeden blog. Oszaleje przez tą ilość nauki. Co się dziwić jestem w 2-giej klasie gimjazjum i nie długo zaczną mi się testy próbne. Co do tego jest już koniec pierwszego semestru i musze poprawić od groma ocen. (Użalanie się autorki.) Mam nadzieje że się na mnie nie obrazicie :-/
Do kolejnego rozdziału/wpisu. :-)
Ps.Przepraszam za jakie kolwiek błędy powstałe w tekście oraz zagmatwaną treść ogłoszenia.

Zostaw komentarz więcej...

Rozdział 4 – Sen

przez , 05.paź.2014, w Bez kategorii

 -Następnego dnia, rano-

Leżę na łące pełnej kwiatów. Podnoszę się i widzę postacie. Po mojej prawej stoi moja ciocia, a obok niej Alex, oboje są ubrani na biało, a wokół nich rośnie pełno kwiatów, więcej niż w okuł mnie. Po lewej stoją moi rodzice cali ubrani na  czarno, a wokół nich wszystko jest uschnięte. Wszyscy mnie wołali żebym do nich przyszła. Ja zaczęłam stawiać kroki w stronę moich rodziców, bo chciałam ich jeszcze raz przytulić. Gdy tylko stanęłam na uschniętej ziemi, poczułam niewyobrażalny ból rozchodzący się po moim całym ciele, ale nie zważałam na to tylko szłam dalej. Z każdym krokiem moi rodzice zmieniali się coraz bardziej w jakieś demony. Chciałam się wycofać, pójść w stronę cioci i Alexa, ale nie mogłam, nogi same mnie niosły. W końcu zatrzymałam  się przed nimi to nie byli moi rodzice tylko jakieś straszne demony, jeden z nich złapał mnie za ramiona, czymś co przypominało ręce, zaczęłam się wyrywać i krzyczeć.

- Puść mnie. – ale oni nic sobie z tego nie robili.

- Obudź się Lily! Obudź się! – zaczął to cicho powtarzać. Poczułam że ziemia się zapada i w tym samym momencie zarwała się pod nami ziemia.

Obudziłem się w swoim pokoju, na łóżku, zawinięta w kołdrę i cała mokra od potu. Obok mnie siedzi mama Alexa z współczuciem w oczach patrzy na mnie. Pogłaskała mnie czule po głowie i mówi.

- Spokojnie Lily, to tylko zły sen. Nie ma się czego bać.- uśmiechnęła się ciepło do mnie.

- Która godzina? – pytam.

- Jest 7:14. – kobieta się zamyśliła. – Za chwilą będzie śniadanie. Idź się przebrać i przyjdź do nas.

- Dobrze. – pokiwałam głową i zaczęłam się wyplątywać z pościeli, nim mi się to udało kobieta już wyszła.

Szybko założyłam na siebie czyste ciuchy i uczesałam się. Po wyjściu z łazienki zgarnęłam jeszcze po drodze komórkę i wyszłam z pokoju. Po dotarciu do kuchni  stwierdziłam, że wszyscy już są.

-Dzień dobry. – powiedziałam. Alex i jego mama spojrzeli na mnie z uśmiechami na twarzy.

- Dzień dobry Lily. – powiedziała pani Andrea.

- Część. – powiedział Alex.

Usiadłam na krześle obok Alexa i spojrzałam na stół. Oniemiałam. Na ładnie przystrojonym stole stały talerze z rogalikami, bułeczkami, naleśnikami, pieczywem i bóg wie jeszcze z czym, oprócz tego na stole stały dzbanki z kawą, herbatą, syropem do naleśników, kakao i różnymi sokami. Nalałam sobie do szklanki soku pomarańczowego, a na talerz nałożyłam kilka naleśników, które polałam syropem.

-Smacznego. – powiedziałam do Alexa i pani Williams.

- Nawzajem. – odpowiedzieli jednocześnie.

Szybko zjadłam to co miałam na talerzu i grzecznie podziękowałam za posiłek. Po śniadaniu pani Andrea przyniosła nam torby z lunchem. Ja i Alex szybko wzięliśmy plecaki z pokoi i zapakowaliśmy lunch do nich. Założyliśmy jeszcze buty i cienkie kurtki i wyszliśmy na zewnątrz, by poczekać na nasz transport.

Po kilku minutach podjechał po nas szofer tym samym autem, którym przywiózł mnie tutaj i zawiózł nas do szkoły. 

 

Przepraszam za to że tak długo nie pisałam, ale nie miałam pomysłu na kolejny rozdział, a po za tym byłam zajęta naukę i moim pierwszym blogiem, na który aktualnie mam dużo pomysłów. Jeszcze raz przepraszam i postaram się szybciej dodawać kolejne rozdziały.

Zostaw komentarz więcej...

Rozdział 3 – Nowy dom

przez , 18.sie.2014, w Bez kategorii

Podczas drogi Alex opowiadał mi o swojej matce i o sobie, wyszło że to z nim i jego matką będę mieszkać przez okres podstawówki. Podobno  mają wielki dom i gosposie, że będę chodzi do jednej klasy z Alexem i że mają małe pieski rasy Chihuahua i Foksterier, który bardzo lubią się bawić. Musze wszystko to zobaczyć żeby uwierzyć. Po paru godzinach drogi w końcu dojechaliśmy do ich domu. Samochód dojechał do wielkiej bramy otwieranej na pilota, po chwili otworzyła się i wjechaliśmy na podwórko ich domu. Kierowca zatrzymał samochód przed schodami do domu. Alex wysiadł pierwszy, a ja tuż za nim. Na schodach siedziały małe pieski, które radośnie  machały ogonami, obok nich stała kobieta trochę młodsza od mojej cioci, kobieta jest strasznie podobna do swojego syna czyli Alexa, wnioskuje tak po jej wyglądzie. Długie blond włosy kaskadami opadały na jej ramiona, jasna karnacja, szczupła budowa ciała, długie lekko zawinięte rzęsy i łagodne rysy, nie zgadzał się tylko kolor oczu kobieta ma czekoladowe, podczas kiedy jej syn  ma błękitne. Pieski gdy tylko zobaczyły  Alexa, podbiegły do niego i zaczęły się łasic do niego.

- W końcu jesteście – kobieta podeszła do nas i uściskała serdecznie. – Ty pewnie jesteś Lily. Ja nazywam się Andrea Williams. Będziesz mieszkać z nami przez najbliższe lata. – Uśmiechnęła się do mnie ciepło. Alex złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę głównych drzwi domu.

- Chodź oprowadzę cię. – kątem oka zauważyłam że Richard bierze moje walizki i podąża w naszą stronę.

- Dobrze. – pobiegliśmy do drzwi domu, nie były jakieś niezwykłe, wyróżniała się tylko kołatka, którą oplatało winorośle z metalu. Otworzyliśmy je bez żadnego problemu, przedpokój był umeblowany nowocześnie, wszystko tam było biało – czarne. Tak samo było w kuchni, jadalni, salonie i tak dalej, prosto mówiąc wszystkie pomieszczenia na parterze były umeblowane w tym samym stylu i w tych samych kolorach. Na piętrze korytarze były tak samo urządzone jak na parterze, oprócz korytarza było tam dziesięć pokoi, każdy miał prywatną łazienkę i przebieralnie.  Jeden o niebieskich ścianach i czarnych meblach należy do Alexa, a pokój o morelowych ścianach i białych meblach do jego mamy. Pozostałe pokoje były umeblowane tak samo i o tych samych kolorach, czyli białe ściany i czarne meble. Tylko pokój obok pokoju Alexa się wyróżniał ściany były tam pomalowane na fioletowo, a meble były koloru białego, a były to wielkie łóżko, szafka nocna, biurko, komoda na której stoj plazma z głośnikami, stolik i fioletowe fotele.

- To twój pokój Lily, mój jak wiesz jest obok, więc jak byś coś chciała to wiesz gdzie mnie szukać. – wyszedł z pokoju  i zamknął za sobą drzwi. Podeszłam do biurka i posprawdzałam wszystkie szuflady, które były pełne artykółw biurowych, wyciągnęłam szkicownik ( bo swój zostawiłam jako pamiątkę cioci ) i ołówek, rzuciłam to na łóżko i podeszłam do drzwi od łazienki, otworzyłam je, moim oczom ukazała się łazienka z ścianami koloru mandarynkowego i białymi meblami takimi jak  wielka wanna, prysznic, duża umywalka z lustrem i dwie szafki, jedna pod umywalką, a druga obok lustra. Podeszłam do drzwi które znajdowały się na przeciwko umywalki i otworzyłam je. Garderoba była pomalowana na fioletowo, na wieszakach i półkach  było pełno ciuchów w moim rozmiarze.  Na którejś z pólek znalazłam piżamę składającą się z różowej bluzki z krótkim rękawkiem i krótkie spodenki w szaro – różową kratkę, zajrzałam do jakieś szuflady  i wyciągnęłam z niej czarną bieliznę, składającą się z majtek i topu. Wróciłam do łazienki odkręciłam kran pod prysznicem i zaczęłam ściągać ciuchy. Zdjęłam spódniczkę, koszulę, bieliznę, podkolanówki  i buty, rozpuściłam włosy i zdjęłam spinkę z grzywki. Spojrzałam w lustro, długie lekko kręcone kruczo czarne włosy sięgały mi do połowy pleców, niebieskie oczy patrzyły na mnie w odbiciu spod długich ciemnych rzęs, moje pełne usta przybrały odcień malin. Spojrzałam na prawe ramię, moje znamię jest koloru bladego różu, przez co jest dobrze widoczne na mojej śnieżno białej skórze. Wzięłam fioletową szczotkę do ręki i  rozczesałam  włosy, odłożyłam szczotkę na miejsce i rozsunęłam szklane drzwi od prysznica. W momencie w którym weszłam pod prysznic oblała mnie struga gorącej wody. Umyłam włosy i ciało, trwało to z 15 minut. Wyszłam spod prysznica i owinęłam się pierwszym lepszym ręcznikiem. Wytarłam się dokładnie, ubrałam bieliznę i piżamę, rozczesałam włosy i wyszłam z łazienki. Na łóżku siedziała mama Alexa.

- Jak podoba Ci się pokój Lily? – zapytała.

- Bardzo śliczny. Bardzo dziękuj. – podziękowałam kobiecie.

- Nie ma za co moja drogo. – kobieta uśmiechnęła się promienie.

- Mam pytanie.

- Słucham. – kobieta uniosła jedną brew.

- Skąd pani wiedziała że fioletowy kolor to mój ulubiony? I jaki rozmiar ciuchów noszę? – kobieta z powrotem się uśmiechnęła.

- Twoja ciocia mi o wszystkim powiedział.

- Aha. – odpowiedziałam z lekkim zakłopotaniem.

- Dobrze nie będę ci już przeszkadzać. – podeszła do drzwi, tylko na chwilę się odwróciła by powiedzieć. – Dobranoc.

- Dobranoc proszę pani. – zawtórowałam kobiecie, a ona uśmiechnięta wyszła z mojego pokoju zamykając za sobą drzwi.

 Usiadłam na łóżku i wzięłam  do ręki ołówek i szkicownik. Na pierwszej stronie napisałam swoje imię w ozdobnym stylu, a w koło na szkicowałam kwiaty i winorośle. Na drugiej stronie pojawiły się sylwetki moich rodziców, stali tak uśmiechając się szeroko do mnie.  Jedna samotna łza spłynęła mi po policzku na wspomnienie o nich. Spojrzałam na fioletowy zegarek z wyświetlaczem, który wyświetlał godzinę i aż się wystraszyłam. Była godzina 23: 57, szybko odłożyłam szkicownik na szafkę i przykryłam się kołdrą. W krótkim czasie zasnęłam.

1 komentarz więcej...

Rozdział 2 – Alex

przez , 18.sie.2014, w Bez kategorii

- Następnego dnia-

Stoję przed szkołą, ubrana w czarną spódniczkę, białą koszulę i na nogi założyłam fioletowe podkolanówki i czarne długie konwersy, a włosy związałam w kucyk, oczywiście zostawiłam rozpuszczoną grzywkę, którą mam zawsze noszę na lewą stronę, przypięłam do niej tylko spinkę w moim ulubionym kolorze, czyli fioletowym. Stoję tam z pełną moich ciuchów i rzeczy fioletową walizką w czarną kratkę i czekam na samochód, który miał zawieść mnie w miejsce w którym będę musiała spędzić następne 8 lat. Pożegnałam się już z Jessi i nauczycielami, jedynie moja ciocia nie przyszła mnie pożegnać. Ciekawe czemu nie przyszła. Zaczęłam się zastanawiać i nie zauważyłam czarnego samochodu wyglądem przypominającego mniejszą limuzynę  z przyciemnianymi szybami, w ostatniej chwili cofnęłam się na schody, bo by mi ten dureń nogę rozjechał. Pisnęłam tylko cicho, ale po chwili się uspokoiłam. Z samochodu wysiadł chłopiec w moim wieku. Ma on krótko przystrzyżone blond włosy, piękne błękitne oczy przysłaniał wachlarz długich lekko zawiniętych do góry jasnych rzęs. Chłopak ma wysportowaną budowę ciała i jasną karnację, ubrany jest w długie jasno niebieski jeansy i białą koszulę. Na oko ma tyle lat co ja.

- Część! Jestem Alexander, ale mów mi Alex. – wyciągnął dłoń w moją stronę, po chwili wahania uścisnęłam ją.

- Ja jestem Lily. – uśmiechnęłam się, chłopak po chwili odwzajemnił uśmiech.

- Richardzie! – zawołał chłopak. Z  samochodu wysiadł kierowca i podszedł do nas.

- Tak Alexandrze? – zapytał mężczyzna.

- Mógł byś zapakować walizki Lily do samochodu. – mężczyzna pokiwał tylko głową i wziął moją walizkę.

- Chodź! – powiedział tylko Alex, złapał mnie za rękę i pociągnął mnie w stronę samochodu. Wsiedliśmy do środka, zaczęłam się rozglądać po jego wnętrzu. Fotele pokryte czarną jak smoła tapicerką,  wszystko w środku było czarne od uchwytów na kubki i mały stolik, po siedzenia, ściany i podłogi. Usiadłam obok Alexa, który bacznie mi się przyglądał.

***

Patrzę przez okno jak czarny samochód z moją przyjaciółką odjeżdża. odwróciłam się w stronę pani dyrektor z uśmiechem i mówię.

- Słodka będzie z nich parka. – uśmiechnęłam się.

- Jessica nie przesadzaj to dopiero dzieci i nic nie wiadomo. – odpowiedział z powagą dyrektorka.

- Co prawda, to prawda. – zamyśliłam się. – Mam jedno pytanie.

- Pytaj. – dyrektorka nie patrzyła na mnie tylko na stratę papierów, które ma na biurku.

- Dlaczego pani nie poszła pożegnać się z Lily jak inni? – zapytałam i uniosłam jedną brew do góry.

- Bo to by było strasznie trudne, a po za tym nie wyjechała na zawsze, przecież wróci za kilka lat.

- No tak. – odpowiedziałam speszona.

- Jessie  jeśli to wszystko to może wyjdziesz z mojego gabinetu, bo mi przeszkadzasz. Jeśli nie zauważyłaś mam masę roboty do zrobienia. – powiedziała zimnym głosem pani dyrektor. Posłusznie wyszłam z gabinetu, zamknęłam drzwi, ale nie poszłam dalej, tylko stanęłam pod ścianą i zaczęłam się wsłuchiwać co mówi dyrektorka.

- Ach. – westchnęła. – Moja mała Lily tak szybko rośnie  i jej moc przybiera na sile. Nim się  spostrzegę będzie ona piękną młodą kobietą i najpotężniejszą czarownicą, aż trudno w to uwierzy. – znowu westchnęła.

Coś tam jeszcze powiedziała, ale ja już zaczęłam się po cichu oddalać. Szłam w stronę wyjścia ze szkoły. Na dworze panował chłód, co się dziwić skoro jest wieczór. Wiatr powiewał moją bluzką jak chciał,  a ja szłam do miejsca w którym pierwszy raz spotkałam Lily. Gdy już tam doszłam usiadłam na ławeczce i zaczęłam rozmyślać, o tym że trudno będzie mi bez niej przez te osiem lat, o tym jak mnie rozweselała i jak sobie dokuczałyśmy.

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...

    Archiwum

    Wpisy, chronologicznie...